Paweł Adam Nassalski
Paweł Adam Nassalski
13.12.2016 47 groszy

Historia na dwa (rozczapierzone) palce

Historia na dwa (rozczapierzone) palce

To nie jest demonstracja opisywana przez autora lecz tłum czekający pod konsulatem nad możliwość zagłosowania w wyborach 4 czerwca 1989 r. Fot. PAP

Webnalist. Cały tekst dostępny dla zarejestrowanych użytkowników

Pas smokingowy miałem w kolorze ZMS-owskich krawatów, co, biorąc pod uwagę czas i miejsce, wzmacniało moje poczucie triumfu. Stary andersowiec, który mi go pożyczył wraz z całym ubiorem, nie mógł mieć takich skojarzeń, bo mieszkał tu od wojny. Kilka dni wcześniej przymierzałem u niego to wszystko, po czym, gdy byliśmy już w barze, z oburzeniem odrzucił propozycję, że za cokolwiek będę płacił, co uzasadnił chęcią wzmacniania przymierza polonijno-solidarnościowego i sprawdzenia własnej wydolności w towarzystwie kogoś, kto pije o dwa pokolenia krócej. Gdy wspólnie postarzeliśmy się o kilka godzin, co nas zintegrowało, zażądał, abym popukał go w czaszkę po lewej za uchem, gdzie zamiast kości miał tytanową blachę. Mój podziw wobec świadka historii, który przeżył hekatombę Naszego Narodu, wyrażony łzami i bezwiednym strząsaniem obok popielniczki, ośmielił go jeszcze bardziej i zapragnął wyjaśnień, jak to się stało, że my stamtąd, po komunistycznych żłobkach, przedszkolach, podstawówkach, liceach i uniwersytetach – wymienił to w poprawnej kolejności, co świadczyło o napięciu niweczącym stan upojenia – że mianowicie my z peerelu zachowaliśmy substancję i zdołaliśmy obalić ten ustrój? W odpowiedzi zasalutowałem po amerykańsku i odrzekłem, że nie pora jeszcze na świętowanie, bo Sejm jest kontraktowy, a departamenty siłowe są w rękach tych psów. Z mojej strony było to cyniczne, gdyż dawało pewność, że nie zmieni zdania i nie zechce jednak pójść na bal, co by groziło tym, że nie pożyczy mi smokingu, pasa, muszki i smokingowej koszuli, z guziczkami całkiem inaczej niż w normalnej. Moja analiza całkowicie go zadowoliła, odsalutował, podrapał się w metal za uchem i wzniósł rękę z palcami w kształcie litery V”, na co obsługująca nas Helen przyniosła dwie kolejne szklaneczki.

Tak więc już po kilku dniach stałem ubrany jak trzeba, ze smutkiem szacując czas, jaki spędzę w kolejce po darmowy polmos, stojąc wśród stiuków, w tłumie obwieszonym baretkami Virtuti, perłami i znaczkami w klapach, mieniącymi się solidarycą. Czarne lampasy połyskiwały mi matowo w świetle złoconych kandelabrów sali balowej nowojorskiego konsulatu na rogu Trzydziestej Siódmej i Madison.

Już sam ten adres budził najwyższy szacunek, każąc zapomnieć o bazowym usytuowaniu właścicieli owego przybytku pomiędzy Niemcami a Rosją. Do tego budynek ów, przypominający ni to pałacyk, ni szlachecki dwór, w marmurach, z hollywoodzkimi schodami, pod kryształami żyrandoli, tchnął niewymuszonym przepychem i, zdawałoby się, jego ściany milczały jeno o sekretnych grach wyrafinowanej dyplomacji, a nie o tym, że bywał tu Stefan Olszowski.

Jeszcze nie tak dawno, wstecz o jedno tyknięcie zegara historii, chodziłem tam na zewnątrz wśród demonstrantów z czapką bejsbolówką w ręku, usiłując zbierać pieniądze na rzecz Naszej Sprawy. Jak zawsze położyłem na spodzie dwie dychy, stymulując efekt zwany społecznym dowodem słuszności, choć wiedziałem, że nie zostaną przykryte nawet porządną garścią bilonu. Stukilkudziesięcioosobowy tłumek, oprócz tych samych co zawsze działaczy, składał się z wąsatych facetów w skajowych kurtkach i cerze jak grudka ojczystej ziemi, o zatroskanym wyrazie twarzy, rozpoznawalnych zawsze wśród wielonarodowej metropolii. Składał się z okutanych w góralskie chuściny bab, które przemógłszy lęk przed Manhattanem zapytały sąsiadek, jak tu dotrzeć, nabazgrały to sobie na karteluszkach i sprawdzały teraz co chwila, czy ich nie zgubiły. Składał się z byłych internowanych obnoszących z celebrą przemycone z ojczyzny oporniki, a przez zarobkowych emigrantów, zwanych czereśniakami, traktowanych z mieszaniną czci i wzgardy, podyktowanej pretensją, że interniści znają angielski i mogą od razu iść na taksówkę. Wszyscy oni, wyjąwszy działaczy, z których każdy pełnił jakąś polonijną funkcję o długiej nazwie pisanej z wielkich liter, jak na przykład Przewodniczący Komitetu Obrony Dobrego Imienia Narodu Polskiego, czyli żeby nie pisano o nas dowcipów, które kolekcjonowałem, wszyscy oni spoglądali niepewnie na konnych policjantów przydzielonych do pilnowania demonstracji: w hełmach z przyłbicami z pleksiglasu i drewnianymi pałami o metrowej długości. Nasi będący tu krócej nie przewalczyli jeszcze w sobie skojarzeń z ZOMO i co chwila któryś rzucał w kierunku policji brzydkim słowem, choć na szczęście przeważały określenia w języku naszych wieszczów.

Chodziłem z czapką i co chwila ktoś mnie pytał w pierwszej osobie liczby mnogiej:

– Ile mamy?

Pozostało 8+ minut lektury.

By otrzymać 2 zł na start i przeczytać cały artykuł, załóż konto w portalu Webnalist.

Masz już konto? Zaloguj się

Za przeczytane artykuły
płacisz grosze
Dostajesz 2 zł na przeczytanie
kilkunastu tekstów
Oddajemy pieniądze, jeśli tekst Cię rozczarował
Oplaty za teksty są wynagrodzeniem autorów

Już teraz publikuje u nas ponad 30 autorów.
Ta liczba ciągle się powiększa

Michał Matys - Autor Webnalist Michał Matys
Jacek Dehnel - Autor Webnalist Jacek Dehnel
Karol W. Małcużyński - Autor Webnalist Karol W. Małcużyński
Michał Okoński - Autor Webnalist Michał Okoński
Paweł Wimmer - Autor Webnalist Paweł Wimmer
Andrzej Bober - Autor Webnalist Andrzej Bober
Andrzej Fedorowicz - Autor Webnalist Andrzej Fedorowicz
Katarzyna Bzowska - Autor Webnalist Katarzyna Bzowska
Piotr Ibrahim Kalwas - Autor Webnalist Piotr Ibrahim Kalwas
Paweł Spodenkiewicz - Autor Webnalist Paweł Spodenkiewicz
Emilia Stankiewicz - Autor Webnalist Emilia Stankiewicz
Konstanty Gebert - Autor Webnalist Konstanty Gebert
Robert Bogdański - Autor Webnalist Robert Bogdański
Andrzej Titkow - Autor Webnalist Andrzej Titkow
Karolina Apiecionek - Autor Webnalist Karolina Apiecionek
Witold Janczys - Autor Webnalist Witold Janczys
Marzenna Nowakowska - Autor Webnalist Marzenna Nowakowska
Irena Fedorowicz - Autor Webnalist Irena Fedorowicz
Aneta Radziejowska - Autor Webnalist Aneta Radziejowska
Alina Białkowska-Gużyńska - Autor Webnalist Alina Białkowska-Gużyńska
Andrzej Hennel - Autor Webnalist Andrzej Hennel
Awa Miśkiewicz - Autor Webnalist Awa Miśkiewicz
Antoni Pawlak - Autor Webnalist Antoni Pawlak
Tomasz Matkowski - Autor Webnalist Tomasz Matkowski
Krzysztof Iszkowski - Autor Webnalist Krzysztof Iszkowski
Paweł Adam Nassalski - Autor Webnalist Paweł Adam Nassalski
Piotr Piętak - Autor Webnalist Piotr Piętak
Rafał Szymczak - Autor Webnalist Rafał Szymczak
Mateusz Mazzini - Autor Webnalist Mateusz Mazzini
Witold Repetowicz - Autor Webnalist Witold Repetowicz
Agnieszka Janas - Autor Webnalist Agnieszka Janas
Andrzej Walentek - Autor Webnalist Andrzej Walentek
Andrzej Godlewski - Autor Webnalist Andrzej Godlewski
Dorota Rusek - Autor Webnalist Dorota Rusek
Piotr Stankiewicz - Autor Webnalist Piotr Stankiewicz
Bartosz Klimas - Autor Webnalist Bartosz Klimas
Antoni Styrczula - Autor Webnalist Antoni Styrczula
Elżbieta Zdanowska - Autor Webnalist Elżbieta Zdanowska
AKCENT - Autor Webnalist AKCENT
Anna Hall - Autor Webnalist Anna Hall
Webnalist icon Czytając nasze teksty, wspierasz znakomitych autorów.
Webnalist

Drogi Czytelniku, droga Czytelniczko...

jeśli dotarliście do tego miejsca, to znaczy że pasujecie do naszej społeczności ludzi, którzy potrafią docenić wartościowe teksty. Jesteśmy na początku naszej drogi, ale wierzymy, że wspólnie zrobimy coś dobrego dla dziennikarstwa w Polsce.

Webnalist
Dołącz do społeczności zwolenników dobrego dziennikarstwa.