Antoni Styrczula
Antoni Styrczula
14.03.2017 Bezpłatny

Przeszedłem Rubikon. Małe radości

Przeszedłem Rubikon. Małe radości

Fot. Autor


Czym jest radość? Co ją wywołuje? 

Jest tak wiele sytuacji i bodźców, które ją powodują. Każdy człowiek przeżywa ją na swój, indywidualny sposób i inaczej manifestuje. Jedni z radości płaczą. Inni upijają się. A są też tacy, co tańczą ze szczęścia. Niektórzy czerpią radość z ekstremalnych wyczynów. Inni ze spokojnego, rodzinnego życia. Tym, co łączy tych wszystkich ludzi w tych chwilach, często tak odmiennych, jest przejmujące i głębokie doznanie tożsamości z sobą samym. Kiedy każdą komórką ciała, w każdym naszym oddechu czujemy intensywność naszej egzystencji na ziemi i radość, że jesteśmy, że żyjemy. 

Doskonale wiedzą o tym ludzie chorujący na ciężką, przewlekłą chorobę. Kiedy opadają siły, a pojawiają się ból, strach i niepewność każdego następnego dnia. Wydaje się im wtedy, że skoro nie ma powodów do radości, resztę życia przeżyją w smutku i cierpieniu. Paradoksalnie, ale w tych właśnie chwilach, dzięki odrobinie wyobraźni oraz dobrej woli można znaleźć w zwykłych i znanych sytuacjach ich nowy wymiar i źródło małych radości. Tak było też ze mną. 

Kiedy po raz pierwszy po operacji resekcji lewego płata wątroby, na którym były guzy, pozwolono mi wyjść na spacer, usiadłem na ławce przed szpitalem przy Lindleya. Było ciepłe i słoneczne sierpniowe przedpołudnie, pierwsze takie po kilku dniach ulewnych deszczy. Krople wody na źdźbłach trawy mieniły się jak szklane koraliki, które w dzieciństwie wielokrotnie widywałem na odpustach, a potem na azjatyckich bazarach. Mokra ziemia parowała, wydzielając intensywny i lekko metaliczny zapach, który wręcz czułem na spierzchniętych wargach. Siedziałem tak z pół godziny na mokrej ławce, kompletnie nie zwracając uwagi na przemoknięte na siedzeniu spodnie od dresów. 

Obserwowałem mrówki zmagające się z okruchem ciasta przekraczającym wielokrotnie ich wagę i objętość. Z jaką precyzją i determinacją próbowały go przetoczyć do mrowiska na trawniku. Najpierw było ich kilka. Potem pojawił się cały zastęp. Jedne próbowały go obrócić na bardziej płaską stronę. Inne w tym czasie pchały, a kolejne ciągnęły, aż kilku z nich udało się włożyć go na plecy swoich koleżanek, które jak wielonogi pojazd powoli odtransportowały okruch ciasta do odległego o kilka metrów domu. Trudno o lepszą metaforę ludzkiego losu. 

I właśnie wtedy, pomimo bólu, czułem ogromną radość, że żyję, radość sprowokowaną przez widok kilkudziesięciu mrówek walczących o przetrwanie w odwiecznym cyklu życia i śmierci. Wtedy pojąłem, że nie trzeba żyć intensywnie, szukać kolejnych nieznanych miejsc i ekstremalnych doznań, by cieszyć się życiem. By odczuwać radość z każdego kolejnego poranka i kolejnej nocy. Z każdego niespiesznego spaceru po lesie. Ze smaku świeżo zaparzonej kawy czy pierwszych truskawek ze śmietaną. 

Rozumiem jednak tych ludzi, którzy nabierają apetytu na coś szalonego właśnie kiedy zaczynają chorować na raka. Na coś, czego albo się bali, albo sobie odmawiali, kiedy byli zdrowi. Jedni latają na paralotni. Inni wybierają się w daleką podróż. Bo właśnie wtedy, kiedy nasze życie jest zagrożone, smakuje ono tak bardzo. Chyba nawet bardziej, jak łyk wody na pustyni. 

To dziwne, ale dla chorego nawet nuda wywołana monotonią dni może być inspirująca. Kiedy człowiek jest zdrowy, często wyprowadza go ona z równowagi i zmusza do podejmowania aktywności, by poczuć zmianę, bo wtedy – tak mu się wydaje – dopiero prawdziwie żyje. Nic bardziej mylnego. W jednym i drugim przypadku żyjemy tak samo, zaś jak, zależy wyłącznie od naszej wyobraźni i tego, jak przeżywamy swój czas. Wyobraźnia to potężna siła mogąca zmienić zwykłe rzeczy i pozornie nudne sytuacje w fascynujące zjawiska. Ot, zwykły porcelanowy kubek z herbatą. Wyobraźmy sobie ludzi, którzy najpierw wydobyli glinkę z ziemi i dostarczyli do zakładu garncarskiego lub fabryki. Potem kolejni uformowali rękoma, na kole garncarskim, mokrą masę w kubek, dolepili uformowane zręcznymi palcami uszko. Następni wypalili go w piecu i obtoczyli w glazurze. I na koniec, czyjeś kobiece ręce pomalowały go w kwiaty. Kim byli ci ludzie? Co myśleli, kiedy wykonywali swoją pracę? I tu wyobraźnia podpowiada wiele możliwości. Albo ususzone listki herbaty, którą zalaliśmy wrzątkiem. Pochodzi ze Sri Lanki. Tysiące kilometrów od naszego domu. Wyobraźmy sobie turkusowe pola krzewów herbaty rosnące na łagodnych zboczach. Z pól, jak wielkie pióropusze, wyrastają drzewa eukaliptusowe, które mają ocieniać młode listki herbaty, bo z nich otrzymuje się najlepsze gatunki. Gdzieś pod obłokami słychać przenikliwe tije” przelatujących zimorodków. Pomiędzy rzędami krzewów, z ogromnymi koszami na plecach, krok za krokiem idą czarnolice, zgrabne Tamilki. Delikatnie, opuszkami palców, zrywają wyłącznie te górne listki, najdelikatniejsze. Czasami śpiewają i wtedy ich śpiew falami dociera dolinami aż do Nuwaraeliya. Może śpiewają z radości, a może z tęsknoty za ziemią przodków? Za deszczowymi lasami Ghatów Zachodnich, za zachodem słońca nad Zatoką Bengalską? Któż to wie?

Radość może pochodzić z poszukiwania odpowiedzi na te pytania. Z przebywania, w wyobraźni, z ludźmi, którzy, choć tak daleko od nas żyją, mogą stać nam się bliscy. Choćby tylko tak. W moim ukochanym Hobbicie” jest jedno zdanie stanowiące kwintesencję małych radości, kiedy Thorin mówi do Bilba: Świat byłby weselszy, gdyby więcej jego mieszkańców tak jak ty ceniło sobie dobre jadło, zabawę i śmiech wyżej niż górę złota”. Naprawdę niewiele więcej trzeba, by być szczęśliwym, a przynajmniej umieć czerpać radość z drobiazgów.  

Warto też przeczytać poprzednie części Przeszedłem Rubikonczęści I-V oraz Egoizm.

Chociaż teksty na naszym portalu są płatne, ten dostępny jest za darmo. Natomiast w pomagam.pl możesz wpłacić na leczenie autora.

Spodobał Ci się ten artykuł?
Wejdź na Webnalist.com i czytaj pozostałe. Dziękujemy!
Podziel się Udostępnij

Masz już konto? Zaloguj się

Za przeczytane artykuły
płacisz grosze
Dostajesz 2 zł na przeczytanie
kilkunastu tekstów
Oddajemy pieniądze, jeśli tekst Cię rozczarował
Oplaty za teksty są wynagrodzeniem autorów

Już teraz publikuje u nas ponad 30 autorów.
Ta liczba ciągle się powiększa

Michał Matys - Autor Webnalist Michał Matys
Jacek Dehnel - Autor Webnalist Jacek Dehnel
Karol W. Małcużyński - Autor Webnalist Karol W. Małcużyński
Michał Okoński - Autor Webnalist Michał Okoński
Paweł Wimmer - Autor Webnalist Paweł Wimmer
Andrzej Bober - Autor Webnalist Andrzej Bober
Andrzej Fedorowicz - Autor Webnalist Andrzej Fedorowicz
Katarzyna Bzowska - Autor Webnalist Katarzyna Bzowska
Piotr Ibrahim Kalwas - Autor Webnalist Piotr Ibrahim Kalwas
Paweł Spodenkiewicz - Autor Webnalist Paweł Spodenkiewicz
Emilia Stankiewicz - Autor Webnalist Emilia Stankiewicz
Konstanty Gebert - Autor Webnalist Konstanty Gebert
Robert Bogdański - Autor Webnalist Robert Bogdański
Andrzej Titkow - Autor Webnalist Andrzej Titkow
Karolina Apiecionek - Autor Webnalist Karolina Apiecionek
Witold Janczys - Autor Webnalist Witold Janczys
Marzenna Nowakowska - Autor Webnalist Marzenna Nowakowska
Irena Fedorowicz - Autor Webnalist Irena Fedorowicz
Aneta Radziejowska - Autor Webnalist Aneta Radziejowska
Alina Białkowska-Gużyńska - Autor Webnalist Alina Białkowska-Gużyńska
Andrzej Hennel - Autor Webnalist Andrzej Hennel
Awa Miśkiewicz - Autor Webnalist Awa Miśkiewicz
Antoni Pawlak - Autor Webnalist Antoni Pawlak
Tomasz Matkowski - Autor Webnalist Tomasz Matkowski
Krzysztof Iszkowski - Autor Webnalist Krzysztof Iszkowski
Paweł Adam Nassalski - Autor Webnalist Paweł Adam Nassalski
Piotr Piętak - Autor Webnalist Piotr Piętak
Rafał Szymczak - Autor Webnalist Rafał Szymczak
Mateusz Mazzini - Autor Webnalist Mateusz Mazzini
Witold Repetowicz - Autor Webnalist Witold Repetowicz
Agnieszka Janas - Autor Webnalist Agnieszka Janas
Andrzej Walentek - Autor Webnalist Andrzej Walentek
Andrzej Godlewski - Autor Webnalist Andrzej Godlewski
Dorota Rusek - Autor Webnalist Dorota Rusek
Piotr Stankiewicz - Autor Webnalist Piotr Stankiewicz
Bartosz Klimas - Autor Webnalist Bartosz Klimas
Antoni Styrczula - Autor Webnalist Antoni Styrczula
Elżbieta Zdanowska - Autor Webnalist Elżbieta Zdanowska
AKCENT - Autor Webnalist AKCENT
Anna Hall - Autor Webnalist Anna Hall
Webnalist icon Czytając nasze teksty, wspierasz znakomitych autorów.
Webnalist

Drogi Czytelniku, droga Czytelniczko...

jeśli dotarliście do tego miejsca, to znaczy że pasujecie do naszej społeczności ludzi, którzy potrafią docenić wartościowe teksty. Jesteśmy na początku naszej drogi, ale wierzymy, że wspólnie zrobimy coś dobrego dla dziennikarstwa w Polsce.

Webnalist
Dołącz do społeczności zwolenników dobrego dziennikarstwa.